(Skąd i po co mamy taki mózg, jaki mamy?)
Człowiek nazwał siebie dumnie rozumnym – Homo sapiens. Uznał siebie za najdoskonalszy gatunek na Ziemi, i rzeczywiście tak jest, jeżeli chodzi o ludzki mózg. Zapewnia on nam myślenie abstrakcyjne, inteligencję, możliwości współdziałania, a przede wszystkim wyobraźnię i kreatywność w osiąganiu tego co jest nieosiągalne dla innych gatunków. Ludzka psychika nie lubi stanów ustalonych, nie podlega ograniczeniom i zmusza człowieka do osiągania celów wydawało by się nieosiągalnych. Człowiek, jak żaden inny gatunek na Ziemi, nie może długo wytrzymać życia w ujednoliconym społeczeństwie; musi swoje życie indywidualizować i dążyć do wyróżniania się z otoczenia (nie każdy).
Homo sapiens, dzięki swojemu wyjątkowemu mózgowi, dążąc do przekraczania kolejnych ograniczeń, stworzył cywilizację – kulturę, sztukę, religię, naukę oraz technologię. Obok fizyczno-biologicznego świata, w którym żyjemy, stworzyliśmy i nadal tworzymy byty wyimaginowane i światy abstrakcyjne, istniejące tylko w naszych umysłach. Ponieważ świat fizycznie namacalny okazał się naszym mózgom niewystarczający, stworzyliśmy świat wirtualny. Co jest „nie tak” z ludzkim mózgiem?
Homo sapiens popadł w skrajności, gromadząc w swoim genomie zarówno wyróżniające go „geny pozytywne”, jak i niezmiernie szkodliwe „geny negatywne”. To oczywiście tylko alegoryczna parafraza; ale może nie? Tworzy piękne i potrzebne dzieła, ale stwarza przy tym wielkie zagrożenia dla drugiego człowieka i świata w którym żyje. Sam w sobie jest źródłem zła; na szczęście nie każdy, ale nawet niewielu wystarczy żeby niszczyć relacje międzyludzkie. Nie lubi się ograniczać, ani zadawalać się kompromisami. Nie lubi również żyć w harmonii z otaczającym go światem i niszczy przyrodę. Chociaż jest jej integralną częścią, stał się jej posiadaczem i uczynił ją towarem, który można wycenić w dolarach, euro, funtach, rublach, złotówkach…
Człowieka współczesnego charakteryzuje wyjątkowo duży mózg. Większy miał tylko neandertalczyk, ale on nie przetrwał do naszych czasów. Przetrwał natomiast jego młodszy kuzyn Homo sapiens. Dlaczego? Ale to jest oddzielny temat. Najpierw należy się zapytać, dlaczego tylko u tych dwóch wyjątkowych gatunków był taki wielki mózg. Lakoniczna odpowiedź wydaje się być dość prosta – od wielu lat wśród antropologów istnieje przekonanie, że stało się to dzięki spożywaniu mięsa i opanowaniu ognia do przyrządzania łatwo trawionego jedzenia.
Nie wiemy dokładnie, jaki pokarm dominował u wczesnych człekokształtnych (hominidów). Uważa się, że kiedy małpy te zamieszkiwały na terenie mocno początkowo zalesionej Afryki, był to głównie łatwiejszy do zdobycia pokarm roślinny. U późniejszych gatunków hominidów, a właściwie już u homininów, w tym Homo sapiens, nawet po zasiedleniu sawanny, prawdopodobnie też dominowały owoce, liście i bulwy, ale przygotowany na ogniu pokarm mięsny coraz bardziej uzupełniał ich jadłospis. Takie odżywianie się zachowali do dzisiaj np. Buszmeni ludu San, żyjący na pustyni Kalahari (m.in. w Botswanie i Namibii).
Po przyjęciu pozycji wyprostowanej i zasiedleniu afrykańskiej sawanny, dalszy rozwój gatunków z rodzaju Homo został ewolucyjnie „ukierunkowany” na rozwinięcie mózgu. Przyjmuje się, że aby to nastąpiło, przodkowie człowieka musieli się zmierzyć z problemem pozyskania odpowiedniej ilości energii. Prawdopodobnie najpierw byli oportunistycznymi padlinożercami. Homo sapiens jest nim zresztą do dzisiaj – spożywa mięso zwierząt, których sam nie upolował. W swoim rozwoju kolejni przedstawiciele rodzaju Homo stawali się również drapieżnikami – łowcami.
Na przestrzeni kilkuset tysięcy lat rozwojowi mózgu u gatunków z rodzaju Homo sprzyjał też ogień. Opiekanie czy później gotowanie mięsa bardzo ułatwiło i skróciło jego przyswajanie. Istnieje pogląd, że ponieważ ułatwione zostało jego trawienie i czas trawienia ulegał dużemu skróceniu. Ludzki mózg mógł otrzymywać coraz więcej energii; u człowieka współczesnego jest to aż około 20 % energii pozyskiwanej z pożywienia. Dzięki tym zmianom żywieniowym układ pokarmowy u człowieka mógł stopniowo ulegać kurczeniu się.
Poświęcając mniej czasu i energii na zdobywanie i spożywanie pokarmu, człowiek „zabrał się” za rozwój mózgu, co zaowocowało nabywaniem nowych możliwości życiowych. Do najważniejszych należała mowa i rozwój życia społecznego – tworzenie rodzinnych klanów i organizowanie grup plemiennych. Ponieważ istotny udział w tym wszystkim miał przetworzony przy udziale ognia pokarm mięsny, chcemy czy nie chcemy, musimy się z tym pogodzić, że pokarm mięsny dla człowieka nadal jest bardzo ważny. Dla produkcji mięsa w przemysłowych fermach hodowlanych nastąpiło globalne zniszczenie przez nasz gatunek ziemskiego środowiska przyrodniczego. Wynika to m.in. stąd, że na wyprodukowanie zjadanego obecnie mięsa niezbędny jest wielokrotnie większy areał upraw roślin paszowych, aniżeli byłby niezbędny do wyprodukowania wystarczającej ilości pokarmu roślinnego. Należy zatem uznać, że konieczna jest globalna zmiana proporcji między pokarmem mięsnym a roślinnym na rzecz tego drugiego. Mięso powinny jeść przede wszystkim dzieci, ponieważ sprzyja to szybkiemu i prawidłowemu rozwojowi nie tylko mózgu, ale całego ciała.
Za nasz ludzki mózg płacimy jednak wysoką cenę. Ludzki noworodek, na tle innych ssaków, jest właściwie niesprawnym wcześniakiem z bardzo słabo ukształtowanym, niedostatecznie rozwiniętym mózgiem w zbyt małej czaszce. Poród ludzkiego noworodka jest możliwy, ponieważ czaszka nie jest zrośnięta, a jej kości połączone są tylko błonowym ciemiączkiem. Zapewnia to główce elastyczność i umożliwia jej przejście przez kanał rodny matki. Przez kilkanaście lat trzeba zagwarantować prawidłowy rozwój mózgu szybko rosnącego ludzkiego dziecka. Dalszy rozrost mózgu uwarunkowany jest dopasowanym rozrostem czaszki po urodzeniu się niemowlęcia.
Chociaż możliwość rozwoju powiększonego mózgu uwarunkowana była wysokoenergetycznym, łatwo strawnym pokarmem, to jednak zarówno jego wielkość, jak i sprawność funkcjonowania tłumaczona jest genetycznie uwarunkowanym od setek tysięcy lat (a może nawet niemal dwóch milionów lat) dobudowywaniem u rodzaju Homo nowych warstw w mózgu – kory czołowej i przedczołowej. A tak ze wystąpieniem określonych mutacji.
Ostatnie badania genetyczne wskazują, że za powiększenie się mózgu u człowiekowatych miała być odpowiedzialna mutacja jednego genu ARHGAP11A do wersji 11B. Odpowiedzialna wyłącznie czy w połączeniu ze zmianami żywieniowymi? Mutacja ta zaszła prawdopodobnie w populacji Homo erectus około 5 mld lat temu. Przez długi czas nie wywołała ona jednak u człowiekowatych przyrostu neuronów i rozrostu mózgu. Dopiero jakieś 1,5 mln lat temu, przed rozejściem się linii prowadzących do neandertalczyka i Homo sapiens, w genie ARHGAP11B zaszła kolejna mutacja punktowa. Dopiero ona była i nadal jest odpowiedzialna za zwiększone namnażanie w mózgu prekursorowych dla neuronów komórek macierzystych. Efektem jest rozrost kory mózgowej odpowiedzialnej za inteligencję. Proponuje się wyjaśnienie, że właśnie ta jedna mutacja jest odpowiedzialna za niezwykłą sprawność naszego mózgu, za nasze możliwości poznawcze i twórcze, za wytworzenie języka mówionego i za myślenie abstrakcyjne; no i za naszą dominację nad przyrodą ożywioną i nieożywioną.
Na tym nie koniec. W badaniach genetycznych okazało się, że na przestrzeni ostatnich zaledwie kilku tysięcy lat ludzkie DNA ewoluuje szybciej niż przez setki tysięcy lat wcześniej. Jest to zarazem czas najbardziej dynamicznego rozwoju społecznego ludzkości, rozwoju kultury, inteligencji społecznej, nauki i technologii. Początek tego przyspieszenia przypada na przejście naszego gatunku od koczowniczego, zbieracko-łowieckiego trybu życia do trybu osiadłego i rolniczego, charakteryzującego się wytwarzaniem nadwyżki żywności. Umożliwiło to szybki rozrost ludzkiej populacji. Łatwo dojść do wniosku, że w rozwoju mózgu i jego mentalnych możliwości musiały odgrywać (i nadal odgrywają) rolę zarówno mutacje, jak i zmiany żywieniowe, a także rozwój społeczny.
Niektórzy neurobiolodzy i psycholodzy porównują mózg do genetycznie uwarunkowanego hardwaeru „maszyny” elektrochemicznej; ale co wtedy z softwaerem – oprogramowaniem pozwalającym na niezwykle sprawne działanie tej „maszyny”? Czy ma on jakieś fizyczne fundamenty? Tu ulubiona przez niektórych analogia pracy mózgu z pracą komputera nie ma racji bytu. Oprogramowanie powstaje w wyniku uczenia się bycia aktywnym przez działanie czynników zewnętrznych. To percepcja zmysłowa zewnętrznego świata – wzrokiem, słuchem, powonieniem, smakiem czy dotykiem oraz utrwalanie tych doznań w pamięci. Sygnały te docierają do mózgu w postaci impulsów elektrycznych i chemicznych, są tam analizowane i wywołują odpowiednie reakcje, zarówno w naszej świadomości, jak i podświadomości; uruchomiony zostaje nasz softwaere, a konkretnie – nasz umysł. Dzieje się to w wyniku powstawania miliardów połączeń między miliardami neuronów. Dotyczy to również innych organizmów zwierzęcych, chociaż na innym i bardzo zróżnicowanym poziomie.
Możliwości, jakie przejawia ludzki mózg są przeogromne i nie w pełni wykorzystywane. Jak bowiem wytłumaczyć rzadkie bo rzadkie, ale jednak ujawniające się u Homo sapiens przypadki superwrażliwości zmysłów, np. węchu, słuchu czy wzroku. Do tego trzeba dodać coś wyjątkowego – muzyczne dźwięki widziane w kolorze. A czy mózg może odbierać sygnały z otoczenia bez udziału zmysłów? Jak wytłumaczyć pozazmysłowe zdolności do telepatii, telekinezy, a nawet „widzenia” (czy może raczej odczuwania otoczenia) z pominięciem oczu? Czy tzw. jasnowidzenie istnieje naprawdę? Mamy dużą wiedzę na temat naszej biologii, ale nasza niewiedza w tym zakresie nadal jest przeogromna.
Od czasów starożytnej Grecji (ograniczając się do tzw. kultury zachodniej) w ludzkiej populacji pojawiały się jednostki genialne – myśliciele (przykładem jest Sokrates), inżynierowie (tu Archimedes, a w średniowieczu Leonardo da Vinci), uczeni (Isaac Newton). Jakże często geniusze byli samoukami. Skąd zatem czerpali twórczą wiedzę? Nikola Tesla swoje genialne osiągnięcia głównie w obszarze elektryczności (np. prąd zmienny, radio, pomysł na telefon komórkowy) tłumaczył wynikami przeprowadzanej przez niego mentalnej wizualizacji. A inni? Sięgając poza kulturę europejską, hinduski matematyk samouk Srinivasa Ramanujan Aiyangar, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku twierdził, że liczby i matematyczne zależności przychodzą do niego podczas snu.
A jak przychodziła wiedza z obszaru zmatematyzowanej fizyki teoretycznej Alfredowi Einsteinowi? Trudno nam pojąć, jak to było możliwe, że w ciągu jednego roku (1905) obronił doktorat i opublikował trzy fundamentalne prace z fizyki teoretycznej (w tym podstawy szczególnej teorii względności), które trwale zmieniły interpretację otaczającej nas fizycznej rzeczywistości. Zarówno Einstein, jak i inni geniusze umieli wprowadzać swój umysł w wyizolowany z realnego świata stan głębokiego skupienia (medytacji?) prowadząc myślowe eksperymenty i trójwymiarowe wizualizacje analizowanych zjawisk dochodząc do formułowania ich matematycznego opisu. Kluczem otwierającym geniuszom dostęp do wiedzy były ich ponadprzeciętne zdolności logicznego myślenia, a jego ukoronowaniem była logika matematyczna.
Czy mózgi geniuszy wyróżniały się nie tylko zakresem i sprawnością funkcjonowania, ale może również fizycznie? To akurat u A. Einsteina nieco poznano. Po śmierci uczonego w roku 1955 jego mózg został potajemnie wyjęty z czaszki w szpitalu przez lekarza patologa. Po latach pocięty na plasterki mózg ujawnił jednak kilka istotnych różnic w swojej strukturze oraz wyraźnie zwiększonej liczby komórek glejowych w korze mózgowej. Biorą one istotny udział w przetwarzaniu informacji między neuronami. Myśleniu abstrakcyjnemu sprzyjał powiększony płat ciemieniowy. Ale to nie daje odpowiedzi, na pytanie jakie było źródło niezwykłej „samorodnej” wiedzy A. Einsteina. Fizyka Wszechświata funkcjonuje przecież od jego początku. Nie istniała tylko nasza wiedza w tej materii.
Co ciekawe, przy okazji okazało się, że mózg A. Einsteina jest mniejszy (lżejszy) niż typowe ludzkie mózgi w podobnym wieku. Na tle niezwykłej dynamiki rozwoju nauki i technologii osiągnieć w ostatnich stuleciach jeszcze bardziej dziwi informacja, że mózg Homo sapiens od 20 tys. lat zmniejsza się. Nie tylko ludzki mózg się zmniejsza. W porównaniu z mózgami dzikich przodków, zmniejszeniu uległy (nawet powyżej 10%) również mózgi zwierząt udomowionych. Czy wytworzenie inteligencji społecznej u człowieka, uprawa roślin jadalnych i zadbany chów zwierząt, a nie zbieractwo i łowiectwo stawiają mniejsze wymagania w pracy mózgu pojedynczego osobnika? Istnieją też sugestie, że odpowiedzialne są zmiany klimatyczne. Przecież zmniejszanie się ludzkiego mózgu dobrze koreluje z ustępowaniem epoki lodowcowej i dalszym ocieplaniem się planety. Neandertalczyk, wyróżniający się największym mózgiem u człowiekowatych przez 400 tys. lat żył podczas długich okresów wielkiego zimna na Ziemi.
Jest kolejna sprawa dotycząca zmiany naszych mózgów w czasie rozwoju osobniczego. Największym potencjałem mózgów, aktywnością neuronów wynikającą z ogromnej liczby aktywnych połączeń między nimi charakteryzują się niemowlęta. W miarę dorastania aktywność niektórych partii mózgu zostaje ograniczona i zmniejsza się liczba neuronów i sieć powiązań między nimi. Czy to też wynika z postępującego korzystania człowieka współczesnego z inteligencji społecznej wytworzonej przez całe wieki przez Homo sapiens?
Życie społeczne sprawia, że nie musimy myśleć o wszystkim, tylko możemy zająć się „swoimi” sprawami. Za sprawą inteligencji społecznej mózg, wyłączając z wiekiem część swojej aktywności, pozwala nam jednak na stały przyrost naszej, nazwijmy to mądrości życiowej umiejętności i zdolności do przekazywania wiedzy i zarządzania. Kiedy ten „przyrost” się kończy? Mniej więcej w wieku przechodzenia na emeryturę, co prowadzi nasz mózg do wchodzenia w fazę jakże ważnej życiowo cechy – stabilności emocjonalnej.
Zastanówmy się, co by było, gdybyśmy przez całe życie zachowali cały potencjał neurologiczny naszych mózgów z czasów niemowlęcych i używali go w pełnym zakresie jego potencjalnych początkowych możliwości. Istnieje opinia, że potrzeby energetyczne naszego mózgu znacznie przekroczyłyby możliwości ich zaspokojenia. Jeżeli zachowujemy w naszym mózgu tylko tę część jego potencjału, którą stale i intensywnie używamy, to może jest to wyjaśnienie pojawiania się geniuszy w gatunku Homo sapiens. No to mamy „przepis” na bycie geniuszem – od małego myśl bardzo wąsko, ale bardzo intensywnie. To nie ważne, że twój mózg będzie mniejszy, na pewno zostaniesz doceniony.
Zastanawiające i niezrozumiałe jest występowanie niespotykanych zdolności lub umiejętności w bardzo wąskim zakresie u ludzi upośledzonych umysłowo, ale obdarzonych zespołem Sawanta (w tym około 10% osób z autyzmem). Dotyczy to często np. niewytłumaczalnej fotograficznej pamięci lub zdolności obliczeniowych. Występuje również pojawianie się nagłego zespoły Sawanta na skutek mechanicznego urazu głowy powodującego wstrząśnienie mózgu. Czy to oznacza, że przeogromne możliwości ludzkiego mózgu w przeważającej części pozostają uśpione, i tylko niezwykle rzadko ujawniają się za działaniem jakiegoś nieznanego nam mechanizmu? I kolejne pytania. Jak wyglądałby nasz świat zdominowany przez sawantów?
Pytań dotyczących trudnych do wytłumaczenia kwestii związanych z pracą ludzkiego mózgu jest dużo. Na czym polega telepatia (udowodniona) czy zdalne widzenie (beze)? Czym wytłumaczyć zdolność do intuicyjnego przewidywania zdarzeń (podobno u kobiet większa)? Jak wytłumaczyć u niewidomego człowieka efektywną echolokację (odbiór słuchem powracających wydanych wcześniej własnych dźwięków). A jest jeszcze synestezja – odbiór jednego bodźca więcej niż jednym zmysłem. Ile tak naprawdę człowiek ma zmysłów? Dlaczego właśnie autyzmowi mogą towarzyszyć wyjątkowe zdolności zmysłowe i umysłowe?
Jak ocenić mechanizm i skutki głębokiej medytacji? Jaki jest mechanizm, granice i efekty głębokiej koncentracji umysłu (różne u różnych osób)? Dlaczego głęboka wiara daje cudowne wyniki – w tym wiara w wyleczenie swojej choroby czy wiara w osiągnięcie społecznego sukcesu lub sportowego wyniku? Dlaczego tak trudna do zrozumienia jest towarzysząca nam w życiu podświadomość? I największa niewiadoma – jaki jest neurologiczny mechanizm naszej świadomości i samoświadomości (rozumienia siebie)? Wiemy tylko, że odpowiada za nią kora przedczołowa oraz jak ją można ćwiczyć.
A czym w ogóle jest świadomość? Składa się na nią wiele operacji w naszym mózgu. Czy, porównując do technologii informatycznej, świadomość jest oprogramowaniem zasiedlającym nasz mózg? Raczej nie; wynika przecież z organizacji pracy podstawowych składników naszych mózgów – neuronów, systemu nerwowego, oddziaływania sygnałów elektrycznych i chemicznych. Cały ten złożony mechanizm działa pod wpływem odbioru i przetwarzaniem i zapamiętywania bodźców zewnętrznych.
Nasza genetyka decyduje o strukturze mózgu, a to jak on pracuje, zależy od tego, jakich doznań wcześniej doświadczył. Można zatem uznać, że to my sami stworzyliśmy „oprogramowanie” swoją własną dotychczasową aktywnością. Mózg to selekcjonuje, kasuje z pamięci krótkotrwałej nieistotne drobiazgi i „śmieci”, a to co „uzna” za ważne na długo zapamiętuje. To dzieje się podczas naszego snu, poza naszą świadomością.
System operacyjny mózgu funkcjonuje w dwóch obszarach – instynktu i świadomego, logicznego myślenia. Instynkt jest pierwotną aktywnością mózgu i jest przede wszystkim mechanizmem obronnym w sytuacjach nagłego wystąpienia jakiegokolwiek zewnętrznego zagrożenia, np. upadku, lecącego kamienia czy poparzenia. Wtedy nie ma czasu na myślenie; ratujemy nasze ciało spontanicznie. Dowiedziono, że instynkt dominuje w mózgu nad świadomością.
Istotą świadomości jest logiczne myślenie, na które składa się rozumienie rzeczywistości, a także informacji wirtualnych, obserwacje, uczenie się, dokonywanie wyborów, umiejętność planowania, pomysłowość w rozwiązywaniu nowych problemów, podejmowania nowych zadań, myślenie abstrakcyjne, kreatywność i twórczość, radzenie sobie w trudnych sytuacjach i z przeciwnościami, porozumiewanie się, umiejętność życia społecznego i wspólnego działania dla osiągnięcia założonego celu. Mamy świadomość wszystkich tych działań. Tylko czy wszyscy mamy ją na tym samym poziomie? Nie; gdyby tak było wszyscy bylibyśmy jednakowo inteligentni.
Jeżeli człowiek nie rodzi się ze świadomością, a tylko ze strukturami mózgu, które nadal rozbudowują się jeszcze przez jakiś czas po przyjściu na świat, to niezwykle ważne są najwcześniejsze lata życia po urodzeniu. To wtedy w oparciu o obserwacje, różnorodne doznania fizyczne i psychiczne, uczenie się – windujemy naszą świadomość na coraz wyższy poziom. Nasza świadomość jest stałą kreatorką wiedzy o otaczającej nas rzeczywistości. Jest bardzo prawdopodobne, że u Homo sapiens świadomość rozwijała się i doskonaliła tysiące lat przez kolejne pokolenia na zasadzie analogicznej jak dobór naturalny w odniesieniu do rozwoju gatunków. Bez świadomości bylibyśmy zdani jedynie na działania automatycznego mechanizmu instynktu Czy są jednak jakieś granice naszej świadomości, naszego rozumowania?
Jeżeli jesteśmy przy gatunkach organizmów żywych, warto zadać pytanie, czy poza człowiekiem, znane nam zwierzęta też mają świadomość? Odpowiedź jest zdecydowanie pozytywna. Mają świadomość zagrożeń ze strony drapieżników, świadomość gdzie szukać potencjalnych ofiar i jak zaplanować polowanie w grupie przewidując reakcję tych ofiar. Zwierzęta mają świadomość przynależności do rodziny, do wspólnego stada; przeżywają radości i lęki, a także mocno odczuwają śmierć członka rodziny czy stada. Świadomość u zwierząt występuje na bardzo różnym poziomie; do najciekawszych jej objawów można zaliczyć umiejętność kamuflażu, np. u ośmiornic czy kameleonów, a nawet u owadów.
Podsumowanie
Mózg jest organem stawiającym największy opór nauce w jego poznawaniu, a medycynie w leczeniu chorób o podłożu neurologicznym. Czy teraz nadchodzi czas neurobiologii i odkryć tajemnic ludzkiego mózgu?
Historia naszego mózgu ma swoje kamienie milowe. Pierwszy to pokarm mięsny i ogień. Drugim była zmiana genetyczna (czy tylko jednego genu?). Trzeci to zaistnienie inteligencji społecznej (z skutkiem społeczeństw zhierarchizowanych, religii, kultury, nauki, przemysłu, ale i wojen, podbojów, niewolnictwa, kolonializmu). Czwarty to tworzenie bytów wyimaginowanych i istniejących umownie (państwa, granice, pieniądze, etyka, ….).
Jako piąty należy wskazać stworzenie świata wirtualnego uwieńczonego sztuczną inteligencją (tematy wpisów nr 4 i 5). Ludzki mózg stworzył fizyczny byt, który może nasz ludzki świat zdominować (pierwsze oznaki tego już są). Sztuczna inteligencja może stanowić wielkie potencjalne zagrożenie dla dalszego bytu biologicznego człowieka. Wszystko zależy od tego, czy biologiczny mózg Homo sapiens okaże się jeszcze wystarczająco rozumny.
Wydaje mi się, że najbardziej rozumny (i wszechstronny) mózg u gatunku Homo sapiens występował w epoce kamienia łupanego przed zaistnieniem inteligencji społecznej, a najmniej rozumny stanie się po całkowitym zdominowaniu naszego życia przez sztuczną inteligencję. Taki duży mózg nie będzie już człowiekowi potrzebny. Pierwszy etap już się dokonał przez narastające zastępowanie życia w świecie realnym światem wirtualnym.
I oto w ciągu zaledwie kilkudziesięciu ostatnich lat Homo sapiens stworzył sztuczny świat przerastający możliwości jego mózgu (bardzo prastarego). W tym samym mniej więcej czasie przekształcił też świat przyrodniczy niezgodnie z regułami jego ewolucji wypracowanymi przez ostatnie kilkadziesiąt milionów lat. Ale co tam przyroda, ona przecież rozumu nie ma, a Homo sapiens go ma.
Ludzki mózg musi pracować! Tymczasem Internet i sztuczna inteligencja zniechęcają nasze neurony do pracy. Bo po co? W Internecie mamy gotowe ściągi. Sztuczna inteligencja myśli nieporównywalnie szybciej niż nasz mózg. Tylko co będzie z ludzką inteligencją przyszłych pokoleń? Co będzie jeżeli wystąpi awaria zasilania, albo gorzej – zabraknie źródeł energii? Nawet lokalnie, nawet na krótko. Tylko co to znaczy „krótko” w epoce totalnie zdominowanej przez energię elektryczną?
Już teraz postępuje spadek częstości spotkań osobistych, co powoduje, że nasze mózgi nie analizują bodźców towarzyszących tym spotkaniom. Przez pośrednictwo wirtualne zatracane są niuanse jakże ważnej ludzkiej wrażliwości. Kontakty stają się bardzo techniczne, pozbawione psychicznego kolorytu. A dodatkowo zanikać może odpowiedzialność za wypowiedziane/napisane słowa. Zwłaszcza napisane, kiedy kryjemy się z awatarami.
