22. Żurawie zimą i na przedwiośniu

Tak się ułożyły moje sesje fotograficzne, że rok 2025 zakończyłem wpisem o żurawiach; i również z nimi zaczynam też rok 2026. Coraz łagodniejsze zimy sprawiają, że dużo więcej tych ptaków nie odlatuje do ciepłych krajów lecz pozostaje w Polsce. Pierwsze zdjęcie z żurawiem w śnieżycy zrobiłem przed dziesięciu laty.

W tym roku zacząłem je fotografować już w styczniu. Podczas odwilży zobaczyłem przez okno trzy ptaki na zaśnieżonej łące.

Ooo, są moje!

Następnego dnia oczekiwałem już ich przylotu w czatowni.

Nie zawiodem się; rodzice z ubiegłorocznym młodym.

Kiedy wróciły mroźne dni i jeszcze bardziej mroźne noce, żurawie przestały mnie odwiedzać. Obserwowałem natomiast duże klucze żurawi lecące o świcie gdzieś dalej na żerowisko, a wieczorem wracały na nocleg. Dzięki zaprzyjaźnionym mieszkańcom sąsiedniej wsi dotarłem do żurawiego noclegowiska. Rozległa łąka była zamarznięta, a na niej wielkie zgrupowanie żurawi.

Nie były skupione na środku łąki lecz rozlokowane w długim rzędzie. Ujęcie zrobione podczas pochmurnego zachodu słońca za lasem. Brak bezpośredniego słonecznego światła dał zdjęciu niebieski zafarb.
Co kilka minut lądowały kolejne ptaki. Tu niebieski zafarb zarejestrowany na matrycy usunąłem.
O świcie ogromne stado zerwało się do odlotu na miejsca żerowania.

W drugiej połowie lutego na łąkę za siedliskiem wróciły moje żurawie.

Ale już nie trzy tylko dwa.

Ponure poranki nie zapewniały dobrego światła, ale nie zwalniało mnie to z dyżuru w czatowni. Para żurawi zaczęła przylatywać regularnie jeszcze przed wschodem słońca.

Głośno potwierdzały zajęcie łąki w swoje wyłączne posiadanie.

Żurawie postanowiły jednak pozostawać na noc w pobliskich zaroślach, gdzie od kilku lat gniazdowały na zalewanym wodą bagiennym terenie.

Teraz rozległe bajoro było jeszcze skute lodem.

Z pewnością była to znająca miejsce ta sama para, która w ubiegłym roku dochowała się dwojga maluchów (relacja w poprzednim wpisie).

Noce były jeszcze mroźne, a rozlana na łące woda zamarznięta.
Moja czatownia „na żurawie”.

Ale moim żurawiom to nie przeszkadzało; były u siebie. Obserwowałem ich bardzo różne zachowania.

Ostrożnie przechodziły po lodzie przez zamarznięty rów.
Odbywały spokojne spacery.
Zawsze były blisko siebie.
I bardzo blisko.
Odgrywały sceny baletowe.
Mimo mrozu i lodu w ich siedlisku, przystępowały też do kopulacji.
Po czym następował taniec radości – będziemy mieć dzieci!
Kiedy ziemia rozmiękła, żurawie zaczęły szuka pokarmu; tu w miejscu wcześniej odwiedzonym przez dziki.
Tu nad rowem z pałką wodną w poszukiwaniu jej smakowitych kłączy.


Ślady żurawi w błocie. Pod koniec marca teren wokół bagienka z gniazdem żurawi zaczął wysychać. Czy zagrozi to bezpieczeństwu gniazda?
Wiosna pokazała, że przedwiośnie było bardzo owocne. Moje żurawie 1. maja o 6. rano wyprowadziły swoje dzidziusie na łąkę. To moje pierwsze spotkanie z nimi.


Fotografia przyrodnicza Aleksandra Chmiela
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową.

Więcej informacji: Polityka Prywatności